Pokaz ognia na jarmarku świątecznym | Papuga Fireshow

Pokaz ognia na jarmarku świątecznym | Papuga Fireshow Co sprawia, że chce się zostać?
Wyobraź sobie grudniowe popołudnie. Na rynku pachnie cynamonem, nad drewnianymi domkami świecą lampki, ktoś niesie dwa kubki gorącej czekolady i próbuje jednocześnie poprawić dziecku czapkę. Z głośników płynie muzyka. Przy jednym stoisku trwa wybieranie prezentów, przy drugim spotkali się znajomi.
Lubię myśleć o jarmarku właśnie w ten sposób. Przez ludzi, którzy przyszli spędzić ze sobą trochę czasu. Kiedy planuję, jak pokaz ognia może wpisać się w jarmark świąteczny, interesuje mnie cały ten obraz. To, co wydarzy się przed występem, kto stanie przed nami i z jakim wrażeniem pójdzie dalej.
Bo organizator ma do przygotowania znacznie więcej niż kilkanaście minut widowiska. Ma stworzyć wieczór, na który mieszkańcy zechcą wyjść z domu.
Każdy przychodzi na trochę inny jarmark
Dla dziecka najważniejszy może być Mikołaj. Dla rodzica wspólny spacer, podczas którego uda się spokojnie napić czegoś ciepłego. Ktoś szuka rękodzieła, ktoś przychodzi posłuchać kolęd, a ktoś po prostu sprawdzić, co dzieje się w mieście.
Przy układaniu programu łatwo patrzeć na wydarzenie oczami osoby, która będzie na miejscu od otwarcia do zamknięcia. Uczestnik może mieć na nie godzinę. Wejdzie od strony parkingu, obejdzie kilka stoisk i zacznie zastanawiać się, co dalej.
Dlatego przed wybieraniem kolejnej atrakcji zadałbym sobie proste pytanie: jak ma wyglądać ta godzina?
Czy rodzina zdąży spotkać Mikołaja, zajrzeć do wystawców i zobaczyć coś wspólnie? Czy między ważnymi punktami zostanie przestrzeń na rozmowę? Czy z programu będzie wiadomo, na co warto poczekać?
Odpowiedzi pomagają ułożyć atrakcje na jarmark bożonarodzeniowy tak, żeby ludzie mogli faktycznie z nich skorzystać. Szkoda sytuacji, w której dziecko musi wybierać pomiędzy długo wyczekiwanym spotkaniem a widowiskiem zaczynającym się po drugiej stronie placu.
Świąteczny klimat ma swoje tempo
W grudniowym wydarzeniu bardzo lubię możliwość stopniowego budowania atmosfery. Najpierw spacer pomiędzy stoiskami, zapach jedzenia, światło dekoracji. Później wspólne odliczanie przy choince, występ, chwila, w której większa część placu patrzy w jednym kierunku.
Przy takim układzie muzyka, zapowiedzi i kolejne atrakcje powinny do siebie pasować. Jeżeli przy scenie trwa spokojne kolędowanie, a kilka metrów dalej rusza głośna animacja, uczestnik dostaje dwa wydarzenia naraz. Organizator opłacił oba, lecz trudno w pełni skorzystać z któregokolwiek.
Dobrze zostawić poszczególnym punktom ich własną przestrzeń. Dogadać godziny, nagłośnienie i przejścia. Poprosić prowadzącego, żeby zapowiedział to, co za chwilę się wydarzy, i dał ludziom czas na podejście.
To są drobne ustalenia, które później czuć na placu. Wieczór płynie, a uczestnik może po prostu w nim być.
Jak wpleść pokaz ognia w świąteczną atmosferę?
Dla mnie ogień pasuje do grudniowego wieczoru przez światło, ruch i skojarzenie z ciepłem. Na tle zimowego nieba i świątecznych dekoracji daje bardzo konkretny obraz. Dopiero muzyka, sposób prowadzenia występu i kontakt artystów z publicznością nadają mu charakter.
Przy rodzinnym jarmarku szukałbym programu, który ma w sobie radość, trochę zaskoczenia i stopniowo rosnącą energię. Jest miejsce na spokojniejszy fragment, wspólny rytm i mocniejsze zakończenie. Świąteczne nawiązanie może pojawić się w oprawie muzycznej, kolorystyce czy krótkiej historii prowadzącej przez pokaz.
Warto przy tym poprosić wykonawcę o opis konkretnej propozycji. Sama nazwa „świąteczny fireshow” niewiele mówi o tym, co zobaczą mieszkańcy. Dopytałbym o muzykę, przebieg występu i to, jak będzie wyglądał finał.
Rozdzieliłbym również temat ognia i pirotechniki. Pokaz może opierać się na płonących rekwizytach i choreografii. Dodanie efektów pirotechnicznych wymaga osobnego uzgodnienia ich charakteru oraz warunków realizacji. Przy wydarzeniu rodzinnym warto wcześniej porozmawiać także o dźwięku i komforcie najmłodszych widzów.
Godzina pokazu jest częścią pomysłu
Grudzień daje organizatorowi przydatną możliwość: wieczorną oprawę można zaplanować już późnym popołudniem. Dla rodzin z małymi dziećmi to istotne, bo widowisko po zmroku nie musi oznaczać późnego powrotu do domu.
Rozważyłbym umieszczenie pokazu ognia po wspólnym zapaleniu choinki albo po zakończeniu spotkania z Mikołajem. Wtedy ludzie są już na miejscu, mają za sobą ważny punkt programu i można zaprosić ich na kolejny.
Przykładowo, jeżeli występ ma rozpocząć się o 17:00, prowadzący może zapowiedzieć go wcześniej i wskazać dokładne miejsce. Pomiędzy zakończeniem poprzedniej atrakcji a początkiem pokazu trzeba zostawić czas na przejście i ustawienie publiczności. Konkretny odstęp zależy od układu jarmarku oraz liczby osób.
O czasie trwania również rozmawiałbym w kontekście całego wieczoru. Wyobraź sobie rodzinę, która od godziny spaceruje po rynku i właśnie staje, żeby obejrzeć występ. Stanie w chłodzie może dać się jej we znaki szybciej niż dalszy spacer. Zwarty program z wyraźnym zakończeniem ma tu dużo sensu.
Po pokazie można zostawić czas na stoiska i spokojną muzykę. Dzięki temu finał widowiska staje się częścią dalszego wieczoru. Takie rozwiązanie warto uzgodnić również z wystawcami, żeby zaproszenie na herbatę nie spotkało się z zamykanymi okienkami.
Spójrz na plac z miejsca widza
Na planie wydarzenia wszystko bywa uporządkowane. Scena ma swój prostokąt, domki stoją w rzędach, pomiędzy nimi zostają przejścia. Dopiero gdy dorysujemy kolejkę po jedzenie, wózki dziecięce i publiczność, zaczynamy widzieć, jak ten jarmark będzie działał.
Miejsce na pokaz ognia warto więc ustalić przed zamknięciem układu stoisk. Wykonawca powinien poznać plan i zdjęcia przestrzeni, sprawdzić otoczenie oraz określić warunki dla wybranego programu. Znaczenie mają także dekoracje nad placem, podłoże i możliwość oddzielenia strefy występu od ruchu uczestników.
Jako organizator stanąłbym też tam, gdzie będzie publiczność. Czy coś zasłania widok? Czy osoby niższe i poruszające się na wózkach mają skąd obejrzeć występ? Czy ludzie podchodzący w ostatniej chwili nie zatrzymają się w głównym przejściu?
Podobnie z pogodą. Zimowy plener wymaga wcześniejszego ustalenia, jak postępujemy przy silnym wietrze, opadach lub śliskim podłożu. Potrzebna jest jasna informacja, kto podejmuje decyzję o zmianie programu i jak przekazujemy ją uczestnikom.
To daje organizatorowi przygotowany sposób działania jeszcze zanim pojawi się trudna sytuacja.
Co może dziać się pomiędzy większymi występami?
Jarmark ma też swój spokojniejszy rytm. Ludzie dochodzą w różnym czasie, zatrzymują się przy stoiskach, wracają z jedzeniem. W tych momentach dobrze sprawdzają się krótkie działania, do których można dołączyć bez znajomości całego programu.
Może to być spotkanie z postacią świąteczną, wspólna zabawa, muzyka na żywo czy animacja ze światłem. Jeżeli rozważasz kilka wyjść artystów, ustal ich godziny i miejsca. Każde powinno mieć określoną rolę, na przykład przywitanie gości albo zaproszenie na późniejszy finał.
W przestrzeni pomiędzy stoiskami można rozważyć rekwizyty LED, po uzgodnieniu warunków i swobodnego miejsca na ruch. Przy ogniu potrzebna jest wyznaczona strefa i uzgodnione zabezpieczenie. Zatłoczona alejka wymaga innego podejścia niż otwarty plac przeznaczony na widowisko.
Lubię pomysł, w którym te krótsze spotkania i główny pokaz mają wspólną oprawę. Publiczność może wcześniej poznać artystów, a później zobaczyć ich w pełnym występie. Taki układ warto omówić już przy zamawianiu programu, bo kilka wyjść oznacza inną organizację pracy niż jeden pokaz.
Co ustalić, zanim wybierzesz wykonawcę?
Przy porównywaniu propozycji sprawdziłbym, co dokładnie obejmuje każda z nich: liczbę występów, czas obecności zespołu, oprawę muzyczną, nagłośnienie, przygotowanie miejsca i transport. Warto też wiedzieć, kto odpowiada za zapowiedź oraz kontakt z prowadzącym wydarzenie.
Dobrze poprosić o film pokazujący dłuższy fragment realizacji. Widać wtedy tempo, przejścia i sposób pracy z publicznością. Łatwiej ocenić, czy taki charakter występu pasuje do zaplanowanego wieczoru.
Przy ograniczonym budżecie najpierw dopracowałbym rolę jednego głównego widowiska. Krótsze animacje dołożyłbym tam, gdzie program rzeczywiście ich potrzebuje. Każdy kolejny element oznacza również czas na przygotowanie i koordynację, więc powinien mieć dla uczestników konkretny sens.
Jarmark świąteczny daje okazję do zwyczajnego spotkania. Można wyjść z domu, zobaczyć sąsiadów, dać dziecku wybrać ozdobę i przez chwilę nigdzie się nie spieszyć. Chciałbym, żeby pokaz ognia dobrze się w ten wieczór wpisał. Żeby rodzina z kubkami czekolady mogła znaleźć wygodne miejsce i razem obejrzeć coś, o czym porozmawia jeszcze w drodze do domu.
Pokaz ognia na jarmarku świątecznym | Papuga Fireshow Jeśli układasz program jarmarku, napisz do mnie na papuga.fireshow@gmail.com. Podeślij termin, miejscowość i kilka słów o planowanym wydarzeniu. Chętnie zaproponuję, jak nasze pokazy ognia mogą się w niego wpisać.
Krzysztof Papuga, Papuga Fireshow


Komentarze